Jak pokonałam raka

Posted by | Wrzesień 21, 2017 | MOTYWAACJA | No Comments

jak pokonałam raka

Masz 30 parę lat i słyszysz, że masz nowotwór… Co robisz?? W tym wpisie opowiem Wam „jak pokonałam raka”. Chcę się podzielić moją historią, w której opowiadam, jak zyskałam całkiem nową jakość życia. I jak zmieniły się moje priorytety, wartości i o tym jak styl życia może doprowadzić do choroby niezależnie od wieku. Chcę się tym podzielić z jeszcze ważniejeszego powodu: BO MOŻE POMÓC URATOWAĆ CZYJEŚ ZDROWIE, JAJNIKI I MACICĘ!!
Chcesz się dowiedzieć??? Czytaj ten artykuł do samego końca!!

Na zdjęciu powyżej mój pierwszy od dawna porządny trening i +100 pkt do MOCy 💯

Obecnie, jak widać na załączonym zdjęciu (porównaj ze zdj. sprzed kilku tygodni na końcu strony) wszystkie mięśnie do odbudowy, ale to tam kwestia czasu i konsekwentnej realizacji planu. Z determinacją i samodyscypliną wiem, że dam radę. Wszystko też po to, by pokazać Wam, że NIE MA CO SIĘ OGRANICZAĆ!!

 Kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się o tym, że mam guza …(z wysokim prawdopodobieństwem raka złośliwego)

Leżąc na lekarskiej kozetce, już czując, że coś jest nie tak, ponieważ mikro-mimika twarzy lekarza, pojawiające się emocje nie świadczyły że wszystko jest w porządku. Na dodatek nie wszyscy lekarze słyną z empatii o czym zdołałam się (niestety) przekonać.

„Czy Pani nie zauważyła, że ten brzuch ma pani taki wielki i twardy?” – usłyszałam z pretensją w głosie badającej mnie lekarki. {Nie wybielam się, że mi się nie zdarza powiedzieć czegoś nie na miejscu, ale… w sytuacji gdy ktoś za chwilę poniesie konsekwencje życiowe i zdrowotne takie ocenianie jest głęboko NIE NA MIEJSCU!!}

„Przecież tu jest ogromny guz, rozlewa się po całej jamie brzusznej”

Wyobraźcie sobie narastające we mnie przerażenie, mieszające się ze strachem!!

„Jak to guz, jaki guz, przecież ja mam dopiero 30parę lat…” Pamiętam do tej pory, jak wszystko we mnie drżało i z trzęsącymi się rękami oraz wnętrznościami niosłam wyniki badań do mojej lekarki do pokoju obok. Wychodząc  z gabinetu jedynie spojrzałam na mojego Mężczyznę i powiedziałam NIC, ZUPEŁNIE NIC, bo nie chciało mi to przejść przez gardło.

Jednocześnie w głowie kołaczące się pytania:

  • „Jak to – ja?”
  • „Co będzie dalej”
  • „Co będzie jeśli okaże się najgorsze”

To wszystko nieźle mnie rozjechało emocjonalnie. Bo zaraz pojawiły się pytania: jak mogłam temu zapobiec. Czy mogłam coś zrobić, aby do tego nie dopuścić. Rzadko cokolwiek wyprowadza mnie tak z równowagi, ale ta sytuacja złożyła się również z innym wydarzeniem,  a mianowicie żałobą. Rok przed moją diagnozą mój ojciec umarł na raka z przerzutami. To dolało oliwy do ognia.

„Przecież mnie to nie dotyczy” – czy aby napewno można tak myśleć?

Do tej pory gdy słyszałam, że ktoś tam ma nowotwora/raka i walczy o życie, …przyjmowałam do wiadomości, nie zdając sobie sprawy że to może kiedykolwiek dotyczyć mnie. I tak z reguły reagujesz, nawet czytając mojego posta z moją historia. Jednak każda historia uczy, że każdego może coś takiego spotkać, a dwa, że nie należy bagatelizować zdrowia i takim sytuacjom można zapobiec działając PRO-aktywnie.

Notabene dzięki tej sytuacji o rakach, nowotworach wiem już chyba wszystko. We wszystkim staram się dostrzegać plusy sytuacji, nawet tych dramatycznych.

Ważną informacją jest to, że dla młodych osób jest to sytuacja bardziej niebezpieczna niż dla osób wiekowych. Ponieważ niekontrolowany podział komórek (gdy nie ma takiej potrzeby) w młodym organizmie jest o wiele szybszy niż u osób np.po 60r.życia. No wiesz jak to. Młody człowiek – wszystko tam w organizmie działa o wiele szybciej = szybszy podział komórek, niż (mówiąc kolokwialnie) u starszaka.

1 na 5 osób w pewnym momencie życia zachoruje na raka.

 Co bardziej bolało i jakie były objawy:

– hroniczne zmęczenie,
– problemy z uwagą i koncentracja,
– problemy z pamięcią krótkotrwała (luki w pamięci)
– spadek nastroju
– spadki energii
– bóle głowy (których nigdy nie miałam)
– utrzymujące się zmęczenie i osłabienie mimo wypoczynku
– brak siły na treningu (i szybkie zmęczenie)
– brak tlenu podczas treningu
– ciągła senność (oprócz 8h snu w nocy, codziennie dosypiałam 3-5h w ciągu dnia po pracy)
– problemy z utratą wagi (pomimo treningu )
– hronicze zmęczenie
– problemy z uwagą

Objawy, które nie wskazują raczej na choroby nowotworowe prawda?

+ chcecie szybki sposób na schudniecie??

– 6kg w jeden dzień i 3 tyg. pobytów w szpitalu
Wszystko mi spada z tyłka… 😁😁

Do tego dochodzi jeszcze inna historia dotycząca samej operacji, wszystkich konsultacji lekarskich i zleconych / wykonywanych przeze mnie badań. Za dość spore pieniądze.   A także tego, czy lekarz ma prawo działać wbrew woli pacjenta. Jednak zostawię to na kolejny wpis. 

Jedno wiem napewno: życie i zdrowie to CENNY DAR!! Nie rezygnuj z tego!! Żyj tak jak chcesz, i …dbaj o zdrowie, pakuj w siebie zdrowe jedzenie i prowadź zdrowy styl życia i nigdy z niego nie rezygnuj mając na uwadze konsekwencje, które mogą być nieodwracalne…

Najgorsze miesiące to były te miesiące oczekiwania

PS. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali w trudnych chwilach, a przede wszystkim rodzince, mężowi i przyjaciołom!!

Pozdrawiam

 

 

 

 

About Emilia Warakomska

Leave a Reply